wtorek, 13 grudnia 2011

Proponujecie wydawnictwa?

Nie pisałam dość długo, bo w zasadzie nie było o czym. Wena odeszła w siną dal, jednak coś tam sobie skrobałam pomalutku. Teraz pracę znowu ruszają. Mam już nowy pomysł na tytuł. :) Co myślicie o tytule: Krwawa wrona? Nie bez powodu taki będzie. Z czymś się wiąże, z czymś na co się niestety już nie załapaliście czytając tylko nieduży opublikowany fragment :D W każdym bądź razie zapamiętajcie moją 'książkę' pod tym także tytułem :)
Wymyśliłam sobie pretekst, żeby napisać. By nie było tak, że piszę o niczym ;) A więc czy zna może ktoś z Was jakieś wydawnictwa, do których mogłabym wysłać swoją pisaninę? Wszelakie propozycje zapisujcie w komentarzach, tylko niech to będą te możliwe :D Nie typu Dolnośląskie, bo oni nawet nie chcą słuchać o debiutantach :)
Buźka!

sobota, 8 października 2011

Martwy punkt za nami

No hej, hej! Będzie jakiś miesiąc jak nie pisałam. A to wszystko przez moją deprechę. Wcale nie miała ona nic wspólnego z moim nastrojem, bo wręcz przeciwnie świrowałam jak zawsze, ale bardziej z wierzeniem w sens mojego pisania oraz z samą weną. A przyszło to dlatego, bo odkryłam pierwszą lukę w mojej fabule. Znaczy się i tak nie miałam jej zaplanowanej tylko ogólny zarys, bo wszystkie pomysły lecą na spontana, niemniej jednak musiałam dłużej pogłówkować by wymyślić coś dobrego. Oczywiście nie jest na tyle dobre by mnie zadowoliło, ale nad tym popracuje przy korekcie. Oj tak, czeka mnie masa pracy. Teraz chyba będzie najgorsza część książki przynajmniej dla mnie. Tutaj muszę wykazać się cierpliwością, choć nie mam jej za grosz. Zawsze pędzę z fabułą, gnam na łeb na szyję, a tu muszę powolutku wszystko rozbudować, z namysłem. I przeczytać jeszcze raz cały tekst by wiedzieć czy zrozumiecie ten pogmatwany świat magi tak jak bym chciała byście go zrozumieli. Oczywiście każdy zinterpretuje to jak chce. No to się Wam wypisałam, a teraz życzcie mi weny i ja Wam też weny na życie :D Mam nadzieje, że te pochmurne dni mi ją przyniosą. Taak, nie wiem jak Wam, ale u mnie pochmurna pogoda sprawia, że czuje się tak jakoś w sumie dobrze i przychodzi wenisko moje, niedobre. Oczywiście słoneczko też piękne, ale bardziej rozleniwia niż ożywczy deszcz :P
Buźka

niedziela, 4 września 2011

Początek końca

I po wakacjach! Wiem, beznadziejny początek postu, ale od czegoś trzeba zacząć. Ja też nie jestem tym zbytnio zadowolona, bo to oznacza zdecydowanie mniej czasu na pisanie i na spanie. No i załapałam malusi depresjo-zanik weny. Ale mam nadzieje, że on się szyybko skończy :) Póki co nadal będę próbowała coś pisać. W końcu mamy już prawie 80 stron! Znalazłam kilkanaście dobrych wydawnictw, więc mam motywację, żeby jak najszybciej skończyć i zacząć próbować. Na razie fragmenty rozdziałów możecie czytać w postach i najlepsze cytaty obok w zakładce. Na razie życzę miłego tygodnia, a Was proszę o życzenia weny! ;)

środa, 24 sierpnia 2011

7 rozdział za nami i kawałek na pobudzenie apetytu

Dodaje ten fragment dlatego, żebyście pokochali Tristana tak jak ja! :D No i dlatego, bo chcę się z Wami troszkę podrażnić ;) Chapajcie fragment i piszcie!


W końcu zwróciłam uwagę na, nie tak odległą, postać, siedzącą na pieńku na skraju lasu. Tristan tym razem był ubrany w białą koszulę, czarną kamizelkę, tego samego koloru spodnie oraz buty typowe do jazdy konno. Opierał się w nonszalanckiej pozie o drzewo, wyrastające za nim. Oboje z Darethem kiwnęli sobie głowami, a potem brunet zlustrował mnie tymi swoimi zielonymi oczami. Nagle jego brwi jak i kąciki ust podniosły się w rozbawieniu.
– Śpiąca królewna nie raczy się już przywitać?- kpiącym tonem próbował wyprowadzić mnie z równowagi. O nie, nie tym razem.
– Nawet przyszło mi na myśl, żeby powiedzieć, że miło cię widzieć, ale to byłoby kłamstwo- odparłam nad wyraz spokojnie. Jego oczy zwęziły się, jednak nic nie odpowiedział.
Dareth westchnął ciężko i garbiąc plecy, spojrzał na mnie z zabawnie zbolałą miną. Odpowiedziałam mu litościwym spojrzeniem.
– Mogę was zostawić czy grozi to trwałym uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym i fizycznym?-spytał, przechodząc wzrokiem od Tristana do mnie.
– Jak to zostawić? Myślałam, że to ty masz coś do załatwienia- powiedziałam, próbując ukryć irytacje. Chciał mnie zostawić z nim? To nie mogło skończyć się dobrze.
Uśmiechnął się przepraszająco i już biegł w stronę koni. Próbowałam podążyć za nim, ale nim zrobiłam jakikolwiek krok upadłam w błoto na kolana, bo jeden z obcasów tych przeklętych trzewików ugrzązł w nim. Zrozpaczona obserwowałam jak jego sylwetka oddala się, rytmicznie podskakując na grzbiecie konia. Czyli moją jedyną drogą ucieczki była ta czarna bestia uwiązana przy drzewie? Czeka mnie pewna śmierć.
– Nie mogę uwierzyć, że mnie zostawił- powiedziałam na głos.
– Przecież jesteś tak inteligentna, powinnaś od razu domyślić się podstępu- powiedział ironicznie, a ja posłałam mu mordercze spojrzenie.
– Powinieneś wystąpić w konkursie na najbardziej aroganckiego i ironicznego. Zająłbyś pierwsze miejsce- odcięłam się, próbując wydostać but z okropnej mazi.
Ex aequo z tobą.
Parsknęłam rozbawiona. Rzeczywiście przechodziłam sama w siebie w ironicznych docinkach. Odwróciłam się do niego, zagryzając wargę by się nie uśmiechnąć. Jego usta drżały nieznacznie, ale oczy błyskały rozbawieniem. Wyciągnął rękę, a ja z wahaniem ujęłam ją. Pewnym ruchem wyciągnął mnie z błota i odeszliśmy do pieńka, gdzie wcześniej siedział.
– Dlaczego nas zostawił?- spytałam, wycierając jednocześnie obcasik trzewika o trawę.
– Chce, żebyśmy się lepiej poznali- mruknął z przekąsem, patrząc gdzieś w ścianę drzew przed nami.
– Mamy brać ślub, że mamy się lepiej poznać?- spytałam sarkastycznie.
– Broń Boże- zerknął na mnie, uśmiechając się krzywo.- Jest to bardziej skomplikowane- powiedział enigmatycznie.

środa, 17 sierpnia 2011

Malusieńki fragmencik 6

Zgodnie z obietnicą dodaje nieduży fragment 6 rozdziału :) Bardzo ciekawy czy trochę mniej- sami ocenicie.


W którym roku tu się zatrzymał czas?- spytałam Daretha, rozglądając się naokoło ciekawie.
– W tysiąc osiemset pięćdziesiątym piątym. To jest właśnie wspaniałe. Nikt tu się nie śpieszy tak jak w tamtym świecie. Mało kto zna tu takie pojęcie jak czas. Nikt z tych zwykłych mieszkańców nie jest nieśmiertelny, ale każdy traktuje to życie jako przejście do czegoś lepszego. Nikt nie rozpacza, nie liczy czasu- po jego głosie mogłam wyczuć, że się uśmiecha.
– Nie są nieśmiertelni? A kto jest?- zapytałam z lekką ironią, choć wiedziałam, że odpowiedź może mnie zaskoczyć.
– My. Druidzi, magowie, kapłani, ambasadorowie- odparł obojętnie.
– My? I o co chodzi z nimi wszystkimi? To jakaś magiczna elita?- spytałam niecierpliwie, wpatrując się w jego profil, który nie wyrażał kompletnie nic.
– Strasznie dużo pytań zadajesz.
– Wybacz, że nic nie wiem i chce w końcu poznać ten świat- mruknęłam z przekąsem.
– Obiecuję, że wszystkiego dowiesz się niedługo, a prawdziwego druida, a raczej druidke poznasz za chwilę. Seren jest jedną z nich.
– Mam nadzieje, że nie otruje mnie jakimś wywarem- zażartowałam, ale zaraz spoważniałam. Niczego nie mogłam być pewna po tym, co zaserwował mi Dareth.
– Może jest upierdliwa, zawsze musi mieć racje no i zawsze ją ma, ale to sympatyczna kobieta. Albo się polubicie, albo znienawidzicie- uśmiechnął się łobuzersko.
– Bardzo śmieszne. Hej- krzyknęłam.- A jednak potrafisz się uśmiechać! Stawiałam na to, że albo jesteś gburem, albo nie masz wszystkich zębów. Jeszcze mnie zadziw i pokaż, że jesteś rozrywkowy.
– Ja jestem bardzo rozrywkowy- zatrzymał konia, zeskoczył z niego i poruszył brwiami.- Po prostu jeszcze mnie nie znasz- i nagle na te słowa spoważniał. Wiedziałam, że coś się za tym kryje.

I jak myślicie? Co się za tym kryje? ;) Czekam na Wasze propozycje!
Buźka

czwartek, 11 sierpnia 2011

Zauważyliście?

Nie wiem czy już zauważyliście, ale regularnie powiększa się ilość stron w zakładce postępy :) Mam już 7 stron rozdziału 6 z czego jestem dumna :D Kiedy go skończę dam Wam jakiś fragment na podsycenie apetytu ;) Te 115 stron oczywiście są moją taką umowną granicą, co nie znaczy, że tyle akurat napiszę. Może być ociupinkę więcej lub mniej. Zobaczy się. Na razie Was pozdrawiam i zapraszam na promocyjne rozdziały na chomika dopóki są :D
Buźka

sobota, 6 sierpnia 2011

Powitanie

 Hej! Witam wszystkich czytelników Drugiej wieczności na blogu tej powieści. Tutaj będę udostępniać cytaty rozdziału, a nawet i fragmentu. Opiszę drogę do zrealizowania marzenia. Mam nadzieje, że któreś wydawnictwo zechce tę książkę :) Jestem dobrej myśli i będę do końca książki starała się utrzymać dobry styl, by na to zasłużyła. Dziękuję wszystkim za komentarze i zapraszam do obserwowania blogu. Notki postaram się dodawać regularnie. Dobra, jestem leniwa, ale nie zapominam o czytelnikach. :P Na razie to tyle :)
Buźka!