środa, 24 sierpnia 2011

7 rozdział za nami i kawałek na pobudzenie apetytu

Dodaje ten fragment dlatego, żebyście pokochali Tristana tak jak ja! :D No i dlatego, bo chcę się z Wami troszkę podrażnić ;) Chapajcie fragment i piszcie!


W końcu zwróciłam uwagę na, nie tak odległą, postać, siedzącą na pieńku na skraju lasu. Tristan tym razem był ubrany w białą koszulę, czarną kamizelkę, tego samego koloru spodnie oraz buty typowe do jazdy konno. Opierał się w nonszalanckiej pozie o drzewo, wyrastające za nim. Oboje z Darethem kiwnęli sobie głowami, a potem brunet zlustrował mnie tymi swoimi zielonymi oczami. Nagle jego brwi jak i kąciki ust podniosły się w rozbawieniu.
– Śpiąca królewna nie raczy się już przywitać?- kpiącym tonem próbował wyprowadzić mnie z równowagi. O nie, nie tym razem.
– Nawet przyszło mi na myśl, żeby powiedzieć, że miło cię widzieć, ale to byłoby kłamstwo- odparłam nad wyraz spokojnie. Jego oczy zwęziły się, jednak nic nie odpowiedział.
Dareth westchnął ciężko i garbiąc plecy, spojrzał na mnie z zabawnie zbolałą miną. Odpowiedziałam mu litościwym spojrzeniem.
– Mogę was zostawić czy grozi to trwałym uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym i fizycznym?-spytał, przechodząc wzrokiem od Tristana do mnie.
– Jak to zostawić? Myślałam, że to ty masz coś do załatwienia- powiedziałam, próbując ukryć irytacje. Chciał mnie zostawić z nim? To nie mogło skończyć się dobrze.
Uśmiechnął się przepraszająco i już biegł w stronę koni. Próbowałam podążyć za nim, ale nim zrobiłam jakikolwiek krok upadłam w błoto na kolana, bo jeden z obcasów tych przeklętych trzewików ugrzązł w nim. Zrozpaczona obserwowałam jak jego sylwetka oddala się, rytmicznie podskakując na grzbiecie konia. Czyli moją jedyną drogą ucieczki była ta czarna bestia uwiązana przy drzewie? Czeka mnie pewna śmierć.
– Nie mogę uwierzyć, że mnie zostawił- powiedziałam na głos.
– Przecież jesteś tak inteligentna, powinnaś od razu domyślić się podstępu- powiedział ironicznie, a ja posłałam mu mordercze spojrzenie.
– Powinieneś wystąpić w konkursie na najbardziej aroganckiego i ironicznego. Zająłbyś pierwsze miejsce- odcięłam się, próbując wydostać but z okropnej mazi.
Ex aequo z tobą.
Parsknęłam rozbawiona. Rzeczywiście przechodziłam sama w siebie w ironicznych docinkach. Odwróciłam się do niego, zagryzając wargę by się nie uśmiechnąć. Jego usta drżały nieznacznie, ale oczy błyskały rozbawieniem. Wyciągnął rękę, a ja z wahaniem ujęłam ją. Pewnym ruchem wyciągnął mnie z błota i odeszliśmy do pieńka, gdzie wcześniej siedział.
– Dlaczego nas zostawił?- spytałam, wycierając jednocześnie obcasik trzewika o trawę.
– Chce, żebyśmy się lepiej poznali- mruknął z przekąsem, patrząc gdzieś w ścianę drzew przed nami.
– Mamy brać ślub, że mamy się lepiej poznać?- spytałam sarkastycznie.
– Broń Boże- zerknął na mnie, uśmiechając się krzywo.- Jest to bardziej skomplikowane- powiedział enigmatycznie.

1 komentarz:

  1. Wspaniały fragment :D Polubiłam Tristana. Jest trochę podobny do Jace... Tak, moja obsesja. W każdym bądź razie jest arogancki, ale słodki. Podoba mi się. Tylko nie zbyt opisałaś jego wygląd. Tz. na pewmo opisałaś, ale jesteś sadystką i nie raczysz już tego wkleić! :D Widzę, że zamiast dać troszkę wenki biednej Ann to ty szalejesz tutaj!

    OdpowiedzUsuń