Ferie nareszcie przyszły, a moje plany pisana pod wpływem weny szlag trafił, bo wena jak była tak teraz uciekła i nie mam pojęcia co mogłaby ją mi zwrócić. W każdym bądź razie przebimbałam 2 dzień ferii. Świetnie. Może wieczorem usiądę i spróbuje coś wykrztusić z siebie. Jestem ciekawa jak taka Cassandra Clare albo Richelle Mead, która pisze jedną książkę po drugiej radzi sobie z brakiem motywacji -.- HELP ME!!!
Walnę wam na koniec małą sentencje, która zbytnio mnie jakoś nie pocieszyła:
Spiritus flat ubi vult